czwartek, 20 lipca 2017

Czerwcowa Liferia

Wracam z poczty z różowym pudełkiem, zaglądam do środka a tam pełno, aż po brzegi. Takie pudełko to rozumiem :))

Z delikatnym poślizgiem, który jest już tradycją jeśli chodzi o Liferię, czerwcowy box dotarł do mnie i własnie oglądam zawartość. Też chcecie zerknąć?

Krem na noc Skin Drench - pełen wymiar 50ml
Peeling do ciała LAB 5033 - pełen wymiar 200ml
Matowa szminka Diva Crime w odcieniu Ombre Rose - pełen wymiar
Naturalny szampon do włosów Idea Toscana - travel size 50 ml
Płatki hydrożelowe 4D Dermo Pharma -pełen wymiar

Same cudowne rzeczy, do tego pudełko full wypełnione, Liferia trzymasz wysoki poziom!

Krem na noc - wydaje się ciekawy, marki nie kojarzę (Liferia zawsze uszczęśliwia mnie cudami nieznanych mi firm, uwielbiam to)
Peeling do ciała - ma minerały z Morza Martwego więc już go uwielbiam :)
Matowa szminka - takie kolory szminek powinny być w pudełkach. Uniwersalne, przygaszone, pasujące każdemu.
Szampon do włosów - idealna pojemność na wyjazd. Do tego jest naturalny, super!
Hydrożelowe płatki pod oczy - lubię kosmetyki na okolice oczu choć zawsze zapominam o zastosowaniu tego typu produktów. Nie ma zmiłuj, idę do wanny i biorę płatki ze sobą!

Zamawiajcie szybko czerwcowy box, jest naprawdę udany!

Pozdrawiam, Aga

wtorek, 18 lipca 2017

Light grey for summer

Jasny popiel, gołębia szarość... Cudny rozbielony szary pięknie prezentuje się o każdej porze roku, ale latem rozkwita. Jeśli unikacie bieli z różnych powodów, choćby praktycznych, to jasny szary jest doskonałą alternatywą. Rozświetla, dodaje lekkości, subtelnie kontrastuje z opaloną skórą. warto mieć ten kolor w letniej i nie tylko garderobie.


Elegancki jasnoszary kombinezon jest naprawdę uniwersalny. Możemy go założyć do pracy, połączyć z trampkami uzyskując set w klimacie sportowym czy wybrać się na okazjonalne przyjęcie. Ma on wiele twarzy, zgodzicie się ze mną?

Moja dzisiejsza odsłona jest kobieca i stylowa. Kombinezon okrasiłam subtelnymi dodatkami w postaci szpilek nude oraz szarej prostej torebki.


Kombinezon Bee Collection
Torebka Manzana
Bransoletka Nomination Labizu
Szpilki Vices

pics by KT

Pozdrawiam, Aga

niedziela, 16 lipca 2017

Dziewczęco

Zauważyłam, ze latem częściej sięgam po dziewczęce sukienki, które mogłyby nie istnieć jesienią czy zimą. Jednak w letnie miesiące wybieram swobodę i młodzieżowe zestawy. Też tak macie?


Sukienka w falbanki ma kilka lat, kupiłam ją na portalu aukcyjnym i w każde lato wyciągam ją z szafy. Teraz miałam drobne obawy czy nie jest za krótka, gdyż od jakiegoś już czasu preferuję długość do kolan, ale jakoś przełknęłam mini :) 
Pudrowy róż sukienki, nude torebki i butów uzupełniłam dżinsowa kurtką. Całość jest niezobowiązująca i miła dla oka.


Sukienka H&M
Kurtka / Denim Jacket Click 
Sandały na koturnie Zapato
Bransoletka Nomination Labizu
Torebka Nucelle Super-dodatki.pl

pics by XB

Pozdrawiam, Aga

czwartek, 13 lipca 2017

Meet Beauty Conference 2017 i moje wrażenia

W drugiej połowie maja, a dokładnie 20-21 maja 2017 odbyła się III edycja Meet Beauty Conference.
To konferencja dla blogerów i vlogerów urodowych, ja uczestniczyłam w niej po raz pierwszy i mam nadzieję, że nie ostatni. Meet Beauty to wyjątkowa okazja by przede wszystkim spotkać się z blogerami i vlogerami z całej Polski. 
Z reguły unikam spotkań, eventów, ale Meet Beauty uzmysłowiło mi jak wiele znajomych mam w polskiej blogosferze i jaką radość sprawiło mi spotkanie się z nimi w maju.


Podczas konferencji blogerzy mogli poszerzyć swoją wiedzę z zakresu sposobu prowadzenia bloga i vloga, komunikacji marketingowej, a także uczestniczyć w licznych warsztatach i prezentacjach przygotowanych przez ekspertów BEAUTY.
Idea konferencji to nawiązywanie i budowanie relacji między blogerami, a markami BEAUTY, dzielenie się wiedzą, wspólną pasją oraz nowościami w branży.


Na Meet Beauty Conference 2017 trafiłam na zaproszenie marki Cashmere, która poprosiła mnie o poprowadzenie wykładu z dziedziny contouring&strobing. Po wykładzie, na którym wykonałam na modelce makijaż nowościami Cashmere, można było mnie spotkać przy stoisku marki gdzie udzielałam porad i nadzorowałam makijaże. 


Do domu wróciłam bardzo zmęczona, szczęśliwa i objuczona licznymi torbami. Wyprawka Meet Beauty to cała masa marek, znanych mi i tylko kompletnie obcych. Cieszę się że dzięki obecności na Meet Beauty miałam możliwość przetestować je, na zdjęciach poniżej możecie podziwiać moje zdobycze. Część z nich rozdałam, część namiętnie używam :)


Byliście na Meet Beauty? Co sądzicie o takich konferencjach?

Pozdrawiam, Aga

wtorek, 11 lipca 2017

Kobalt na sportowo

Kobalt to niezaprzeczalnie jeden z piękniejszych odcieni niebieskiego. Głęboki, intensywny, radosny. Macie w swoich szafach coś kobaltowego?



Uwielbiam dzianinę :)) Ta sukienka ma kilka lat, w międzyczasie przytyłam o dwa rozmiary a ona nadal pasuje. Dzianina rulez!
Niezwykle kobieca sukienka podkreślająca kształty i trampki? Dlaczego nie! Modą trzeba się bawić, zapomnieć czasami o sztywnych zasadach :) Do tego dżinsowa kurtka i duża poręczna torba. Perfekcyjny set na lato w mieście, nie sądzicie?



Sukienka OH!Yej
Torba Zaxy
Kurtka / Denim Jacket Click 
Slipony Big StarZegarek OPS!Posh

pics by XB

Pozdrawiam, Aga



niedziela, 9 lipca 2017

InstaWeek czyli mój tydzień na Instagramie

Ostatni tydzień dał mi kopa. Kilka kopów, pozytywnych i mniej, czuję się jakbym przeszła przez wyżymaczkę. Ale jestem i żyję :)


Zanim przejdę do opisywania zdjęć, mam dla Was ogłoszenie.

Kochani! W lipcu i przez część sierpnia będzie mnie mniej na blogu. Notki będą ukazywać się 2-3 razy w tygodniu, nie będzie makijaży i serii InstaWeek. Ale to przejściowe, na te kilka letnich miesięcy. Na przełomie sierpnia/września wrócę na dobre i będzie się dział ! Ale cii :)


1. Poniedziałek zrobiony na szaro. Ale jakie ładne szaro :) Sukienka Asos, zegarek OPS Posh, szary plecak Manzana i pudrowo-różowe Zaxy.

2. Wtorek słoneczny choć wietrzny. A po południu miłe spotkanie z siostrą :)

3. Gdy 3 miesiące temu zrezygnowałam z kawy, bałam się że nie dam rady. A jednak :)  Odstawiłam całkiem kofeinę, teraz jedna Inka dziennie dla smaku. Dumna jestem z siebie :)



1. Cudowne, kolorowe sorbety do twarzy od Oceanic AA! Zobaczcie jak pięknie się prezentują :)

2. To już czwartek? Czas tak szybko płynie a tyle mam jeszcze do zrobienia.

3. Doszła moja absolutnie fantastyczna bransoletka od ACHA Studio. Piękny marmurkowy Howlit oraz srebro. Już ją lubię :)


1. Piątek i prawie weekend :)  Botki Big Star, torebka MK, zapach od Hugo Bossi szaraczek OPS!Posh.

2.  Taki tam szybki pstryk telefonem na mieście :) Testuję loki na wesele, ale chyba pójdę w prostych ;)

3. Sobota, szybkie śniadanie, zakupy na działkę i klientka na makijaż. A potem ... działka, działeczka :)) Na zdjęciu serum z olejem z marchwi Tso Moriri (chyba skradnie moje serce) i kawa w pięknej filiżance Home&You. Łyzeczka to A Tab.


Niedziela, chwila oddechu i zaraz spać bo rano czeka mnie wyprawa z Kluskami do weta na drugi koniec miasta. Będzie narkoza i ściąganie kamienia.

Miłego wieczoru kochani.

Pozdrawiam, Aga

sobota, 8 lipca 2017

Najlepsze samoopalacze

Uff! Wreszcie udało mi się usiąść do wpisu o samoopalaczach który obiecałam Wam już jakiś czas temu.

Po latach opalania się i nie-opalania, doszłam do wniosku że lepiej wyglądam i czuję się zabrązowiona :) Nie widać cieni pod oczami a skóra wydaje się gładsza, bez niedoskonałości i innych skaz (przy Kluskach,  pełnych entuzjazmu podczas moich powrotów do domu,  non stop chodzę z siniakami)

Opalenizna uzyskana dzięki słońcu jest niezdrowa i wiąże się z dużym ryzykiem zachorowania na raka skóry. Do tego samo proces opalania trwa dłużej, jest męczący dla mnie (nie lubię gdy jest mi zbyt gorąco). Czasami lubię się wygrzać na słoneczku, jednak zawsze z wysokim filtrem i nigdy w bardzo upalne dni.

Jak zatem uzyskać zdrową i ładną opaleniznę? Odpowiedzią są samoopalacze!

 Opalenizna na zawołanie!

Pamiętam czasy gdy samoopalacze śmierdziały, robiły plamy i smugi, a opalenizna uzyskana dzięki nim miała jakże uroczy i pożądany odcień pomarańczu ;)  Na szczęście to przeszłość.  Najnowsze kosmetyki z tej dziedziny mają subtelne zapachy, idealnie się aplikują i dają różne, naturalnie wyglądające kolory opalenizny. 

Od razu Was ostrzegam - lepiej wybierać samoopalacze dla średniej lub ciemnej karnacji. Wersje do jasnej dają dziwną żółtawą poświatę, brrr. Zatem nawet jeśli jesteście bladolice, nie sięgajcie po wersje dla skóry jasnej.

Podstawowe zasady używania samoopalaczy:

- Aplikacja na czystą, suchą i wygładzoną peelingiem skórę.
- Jeśli macie ochotę na subtelniejszy efekt, możecie 30 minut przed nałożeniem samoopalacza wetrzeć w skórę balsam. Ważne by nie był zbyt ciężki i dość szybko się wchłaniał. Niektóre osoby mieszają też balsam z samoopalaczem, jednak ja wolę sposób o którym napisałam na początku.
- Ostrożnie ze stopami, kostkami, kolanami, łokciami, nadgarstkami itp. Te miejsca lepiej oszczędnie potraktować kosmetykiem samoopalającym.
- Samoopalacz najlepiej wmasowywać w skórę pionowymi ruchami a nie okrężnymi. 
- Po nałożeniu warto przetrzeć dłonie a zwłaszcza ich wnętrze chusteczkami nawilżającymi.
- Nie ubierajcie się od razu, samoopalacz musi mieć ok 10 minut na wchłonięcie się w skórę. Po aplikacji samoopalacza unikacie obcisłych ubrań, lepiej wybrać swobodny fason by materiał nie tarł o skórę.

I już. Jesteśmy pięknie opalone a przede wszystkim - zdrowo.

Teraz przedstawię Wam moich absolutnych ulubieńców jeśli chodzi o samoopalacze. Uwaga - wszystkie są polskie :)


Dax Sun, samoopalacz w sprayu

Pachnie lekko, kosmetycznie, po ok godzinie od nałożenia można wyczuć bardzo delikatną woń, charakterystyczną dla samoopalaczy. Nie jest ona mocna i szybko znika.

Samoopalacz jest w postaci płynnej. Ma wygodny dozownik-psikacz którym można wygodnie zaaplikować kosmetyk bezpośrednio na skórę lub na dłoń a następnie wetrzeć. 



Dax Sun daje naturalną  opaleniznę o ładnym odcieniu. Jego kolor określiłabym jako średnio-ciemny. Nie robi smug, znika równomiernie. Ideał. 

Z tej firmy polecam Wam też  piankę, stosowałam ją prze kilka lat z powodzeniem. Choć chyba wersja w sprayu bardziej zdobyła moje serce :)

Bielenda, brązująca pianka do ciała

Produkt ma konsystencję puszystej pianki o nieco karmelowym zabarwieniu. Pachnie ciepło, otulająco. Typowy smrodek jest subtelny i to po jakimś czasie. Nie męczy nosa i ulatnia się raczej szybko.

Pianka naprawdę szybko się wchłania, po ok 5 minutach od nałożeniu skóra jest sucha i gotowa na ubranie. 


Pianka zapewnia jednolitą opaleniznę o dość ciemnym brązowym kolorze (jest minimalnie ciemniejsza niż ta która daje Dax Sun).

Schodzi równomiernie, skóra po prostu z każdym dniem delikatnie jaśnieje. Nie bójcie się o plamy, nawet w trudnych miejscach. Bezproblemowy produkt :)

Marka Bielenda oferuje też samoopalającą mgiełkę którą bardzo lubię. Ma ona zmysłowy, egzotyczny aromat dlatego sięgam po nią raczej w chłodne miesiące.


Lirene, brązująca mgiełka

Olejkowa, dwufazowa formuła z bursztynem o płynnej konsystencji. Pachnie subtelnie a zapach szybko wietrzeje. Genialnie aplikuje się na skórę dzięki rozpylaczowi. Szybko się wchłania i już po chwili możemy  się ubrać.


Piękny, złocisto-brązowy odcień  opalenizny bez pomarańczy, czerwieni czy żółci. Kojarzy mi się z nadmorską opalenizną, serio :) Nie zrobicie sobie nią krzywdy, nawet jeśli nie macie wprawy w nakładaniu samoopalaczy.

***

Wszystkie te trzy produkty znam, stosuję i uwielbiam. Mogę je Wam polecić z czystym sercem. Nie ma sensu wydawać dużych kwot na zagraniczne wypasione marki. Te polskie perełki są świetne i na pewno będziecie z nich zadowolone :)


Wszystkie moje stylizacje to opalenizna z tubki, zobaczcie jak to naturalnie i pięknie wygląda!


Lubicie, stosujecie samoopalacze? jakie marki wybieracie? Jakie konsystencje  preferujecie- pianka, mgiełka-spray czy tradycyjnie kremowa?

Zapraszam do dyskusji w komentarzach.

Pozdrawiam, Aga