sobota, 21 października 2017

Październikowe beGLOSSY

Dacie wiarę że za chwilę listopad? Mamy druga połowę października, czas chyba myśleć już o Świętach :)

Póki co mam dla Was do pokazania zawartość październikowego pudełka beGLOSSY. Jesteście ciekawi co znalazło się tym razem w środku?

Maseczka Vichy  - dwie saszetki 2x6 ml
Regenerujący peeling do rąk Vianek - pełen wymiar 75 ml
Krem nawilżający YU-BE - mini tunka
Świeca do masażu z masłem Shea - pełen wymiar 50 ml
Wzmacniający szampon micelarny Nicea - pełen wymiar 400 ml
Serum do biustu Keloo - pełen wymiar 30 ml

Powiem jedno - wow! Pudełko jest naprawdę super i choć nie wszystkie produkty wzbudziły we mnie zachwyt, to uważam tą edycję za niezwykle udaną.

Maseczka do twarzy - do mnie trafiła peelingująca maska rozświetlająca z kamieniem wulkanicznym i AHA. Już nie mogę się doczekać testów!
Peeling do rąk - kosmetyki do rąk mnie nie kręcą, ale firmę Vianek lubię i cenię.
Krem nawilżający - coś mi świta, że kiedyś w jakimś pudełku był już ten krem. Mini zawartość idealna do torebki. Ratunek dla spierzchniętych ust, łokci czy skórek wokół paznokci. 
Świeca do masażu - lubię tego typu kosmetyki. Do tego trafiła mi się wersja z grejpfrutem, a olejek z tego owocu pomaga przy migrenach. 
Szampon do włosów -  solidna pojemność, niestety ma na drugim miejscu  SLS a ja przy prostowaniu keratynowym unikam tego składnika.
Serum do biustu - ciekawy produkt, nie znam marki, na pewno zużyję, skład fajny.

Co sądzicie o tym pudełku? Według mnie jest moc :) 

Pozdrawiam, Aga

piątek, 20 października 2017

Stripped jeans

Fantastyczna pogoda w tym tygodniu skłoniła mnie do tego, bym wyciągnęła z szafy letnie ubrania. Swobodnie i lekko, to moje motto na dzisiaj.


Luźna bluzka z wiązaniem w okolicach talii, podarte białe dżinsy, trampki, kurtka dżinsowa i aksamitny granatowy plecak. Set idealny na spacer, zakupy czy spotkanie. Co myślicie o takim zestawie? 


Bluzka / Blouse CLICK
Plecak Manzana
Dżinsy no name
Trampki Big Star

pics by XB

Pozdrawiam, Aga

czwartek, 19 października 2017

Make-up no make-up

Dziś w opozycji do zeszłego tygodnia prezentuję Wam makijaż subtelny, totalny delikates czyli make-up no make-up. 
Muszę przyznać, że bardzo rzadko tak się maluję. Wolę konkretnie albo wcale. A jak to jest z Wami?


Makijaż którego nie ma. Makijaż widmo. To nie znaczy że trwa sekundę i wymaga paru kosmetyków. Sztuką jest zrobić makijaż w taki sposób, był nie był widoczny na skórze, zgodzicie się ze mną?


Czym dokładnie zmalowałam mój make-up no make-up? W ruch poszły głównie minerały. Zobaczcie sami:

  • Podkład mineralny Ecolore Olive 3
  • Puder mineralny matujący Ecolore Light 
  • Róż Ecolore Cute Watermelon
  • Rozświetlacz Ecolore Nightlight
  • mineralne cienie Ecolore: Frosted Lily, Vanilla Pudding, Hazelnut,
  • Maskara Total Effect Celia
  • Matowa szminka Golden Rose 05 i błyszczyk Celia Candy Love


Pozdrawiam, Aga

środa, 18 października 2017

"Zioła w medycynie" i "Człowiek i pies"

Dziś nietypowa środa. Nie będzie kosmetyków, stylizacji czy makijażu, dziś pokażę Wam i opowiem kilka słów o dwóch książkach. Są to pozycje skrajnie różne. "Człowiek i pies" autorstwa Christopha Junga i Danieli Portl oraz "Zioła w medycynie" Ilony Kaczmarczyk-Sediak oraz Arkadiusza Ciołkowskiego.


Uwielbiam czytać. Na co dzień są to książki z działu beletrystyka czyli lekkie, łatwe i przyjemne. Czasami też sięgam po coś tematycznego, po poradniki czy biografie. 
A jak to jest z Wami? Jakie książki lubicie czytać?

"Zioła w medycynie. Choroby układu pokarmowego"

Ilona Kaczmarczyk-Sedlak, Arkadiusz Ciołkowski
Wydawnictwo: Wydawnictwo Lekarskie PZWL

Moim zdaniem świetna publikacja, opisująca poszczególne dolegliwości z podkreśleniem wskazań i przeciwwskazań oraz przydatne schematy dawkowania dla podanych w książce receptur i ziołowych preparatów. Jest napisana przystępnym a nawet prostym językiem co czyni ją zrozumiała i łatwą do przyswojenia nawet dla laika.




Mój tata jest pasjonatem ziołolecznictwa i medycyny naturalnej, dlatego podarowałam mu tę książkę wiedząc, ze na pewno mądrze ją wykorzysta. Sama również dokładnie ją przejrzałam i przeczytałam interesujące mnie rozdziały. 

Jeśli interesujecie się tego typu zagadnieniami, kupcie ją koniecznie. Jeśli w Waszej rodzinie jest ktoś, komu ziołolecznictwo nie jest obce, podarujcie mu tę książkę w prezencie. Jedna z ciekawszych pozycji z tej kategorii na naszym rynku.


 "Człowiek i pies. O głaskaniu, stresie i oksytocynie"

Christoph Jung, Daniela PortlTłumaczenie: Agnieszka Haładyj
Wydawnictwo: Wydawnictwo Naukowe PWN

"Jaki sens kryją te wszystkie historie o psach, które ponoć czytają w myślach, podsłuchują nasze rozmowy przy kawie i znikają błyskawicznie, gdy wspomni się o czymś nieprzyjemnym, jak na przykład wizyta u weterynarza? Czy relacja człowieka i psa jest naprawdę czymś wyjątkowym, czy jedynie – patrząc z zimnym dystansem – wyolbrzymioną przez ludzi, w gruncie rzeczy całkiem „błahą” sprawą? Mniej więcej tak samo „błahą”, jak relacja z wieloma innymi zwierzętami, które czują się pod naszą opieką lepiej lub gorzej. Czy pies jest „szczęśliwy” ze swojego życia w rodzinie składającej się jedynie tylko z ludzi i czego potrzebuje, żeby być „szczęśliwym”? A czego potrzebują jego pan i pani, żeby być równie „szczęśliwymi”?"


Książka nie tylko dla właścicieli i miłośników czworonogów. Jest napisana przystępnie i ciekawie, płynęłam przez nią od pierwszego akapitu aż do końca i była to przyjemna"kąpiel" 
O wyjątkowości psów, o ich relacjach z ludźmi, o głaskaniu i oksytocynie. 

Autorzy opisują korzyści płynące z życia z psem. To nie tylko lepsza kondycja fizyczna właścicieli dzięki częstym spacerom z swoimi pupilami, ale też mniejsze ryzyko depresji czy innych schorzeń, po prostu szczęśliwsze życie :)



Pozdrawiam, Aga

wtorek, 17 października 2017

Lorigine Minerals

Całkiem niedawno w drogeriach Rossmann ukazała się nowa marka kosmetyków które łączą w sobie innowacyjne technologie ze składnikami naturalnymi. Dzisiaj opowiem Wam o trzech kosmetykach mineralnych tej marki: pudrze brązującym, różu do policzków i cieniu do powiek.


"Lorigine to marka kosmetyków stworzonych z myślą o wymagających i nowoczesnych kobietach, które poszukują połączenia innowacji technologicznych z dobroczynnym działaniem składników naturalnych, bezpieczeństwem ich stosowania oraz kobiecym i sensualnym efektem wykonanego makijażu. 
Najwyższa gwarantowana jakość składników mineralnych oraz łatwość aplikacji w połączeniu z podkreślającą naturalne piękno, ale i podążającą za trendami kolorystyką sprawią, że z przyjemnością zanurzysz się w doznaniach Rytuału Makijażu.
A wszystko zaczęło się we Francji…
Historia marki ma swój początek w Paryżu, światowej stolicy mody i sztuki.To tu wysmakowana elegancja miejskiego szyku wprowadza kompromis między twórczymi inspiracjami modowymi, a realizmem kobiecych potrzeb.
To właśnie tu narodziły się wartości, którymi kierowali się twórcy Lorigine.W tym wyjątkowym miejscu powstały receptury produktów, podbijające serca kobiet na całym świecie."
Szata graficzna mineralnych produktów Lorigine jest bardzo prosta ale i efektowna, w moim guście. To plastikowe słoiczki z czarnymi matowymi nakrętkami, zamknięte dodatkowo w czarnych kartonikach. 


Be Blushed Light Glow Mineral Blush 

"Róż mineralny o satynowej teksturze, nasycony kolorem naturalnych pigmentów. Zapewnia świeży koloryt i naturalny blask. Jego transparentna konsystencja ułatwia aplikację, be ryzyka plam, czy przesuszania skóry. Idealny do wykorzystania w technice drapingu. Stworzony wg formuł 3Free-nie zawiera silikonów, parabenów, ani konserwantów. Polecany również do skór bardzo wrażliwych. Rezultat: Zdrowy, naturalny blask, efekt „optycznego liftingu” wymodelowanej różem twarzy."

Pojemność: 2g
Cena: ok. 40 zł


Róż do policzków występuje w dwóch wykończeniach, matowym i połyskującym. W moje ręce trafił błyszczący 320, choć zdecydowanie bardziej preferuję maty. 

Odcień 320 to mocno błyszczący przybrudzony róż. Przez blask kolor jest nieco zdominowany.

Konsystencja proszkowa ale nie sucha czy pylista. Lekko kremowa, zbrylająca się - taką lubię najbardziej. Formuła gładka, idealna do aplikacji, bez problemu do opanowania przez osoby niewprawione w nakładaniu kosmetyków w postaci sypkiej.

Porządny mineralny skład, nie ma w nim nic niepotrzebnego. 


RAY DE SOLEIL Mineral BRONZER 

"Kosmetyk o niezwykle aksamitnej teksturze, pozwalający uzyskać różnorodne efekty. Dzięki matowej bazie i świetnie skomponowanym pigmentom w tonacjach dark nude można wykorzystać go do modelowania twarzy zgodnie z techniką konturingu. W tym celu należy nakładać kosmetyk za pomocą pędzla Contoured Cheeks lub Face Shape Brush. By przywrócić wspomnienie upalnego lata i imitować efekt muśniętej słońcem twarzy – należy aplikować bronzer na większe wybrane partie twarzy za pomocą pędzla Powder Brush lekko go dociskając. Wówczas zachwycają rozświetlające drobinki połyskujące złotem na rozpromienionej skórze, dając świetlisty efekt golden bronze. Kosmetyk stworzono wg formuły 5FREE – nie zawiera silikonów, parabenów, konserwantów, sztucznych barwników, ani substancji zapachowych. Dostępny w 2 odcieniach. Polecany również do skóry bardzo wrażliwej."


Pojemność: 2g
Cena: ok 40 zł


Puder brązujący występuje w dwóch odcieniach, ja posiadam 015 czyli ciepły złocisty beż. Ciekawi mnie bardzo odcień jaśniejszy czyli 012, czy też tak mocno błyszczy czy może daje matowy finisz?

Nie lubię pudrów brązujących z połyskiem, dlatego trudno jest mi ocenić ten kosmetyk. Obiektywnie mówiąc, jest bardzo dobry. Konsystencja, formuła, aplikacja i trwałość na najwyższym poziomie. 

Jak widzicie na swatchu, kolor pięknie wtopił się w opaloną skórę mojej dłoni, widać tylko efektowny gładki połysk. 

JEWEL Mineral Eyeshadow Cocktail Glow 

"Znakomite rozwiązanie dla osób potrzebujących szybkiego i efektownego makijażu. Ich delikatna jedwabista konsystencja wynika z zaawansowanej technologii mikronizacji minerałów, którym cienie zawdzięczają również swoją kolorystykę i subtelny efekt połyskliwości oraz rozpraszania światła. Idealne do blendowania. Stworzone według formuły 5FREE-nie zawierają parabenów, silikonów, sztucznych barwników, konserwantów, ani substancji zapachowych, co sprawia, że są niezwykle delikatne i bezpieczne dla cienkiej i wrażliwej skóry powiek. Dzięki nim skóra powiek utrzymuje nawilżenie i jest chroniona przed negatywnym działaniem światła."

Pojemność: 0,5g
Cena: ok. 25 zł


Cienie do powiek występują w trzech wykończeniach: Coktail Satin, Coctail Glow oraz Daily Matte. Na zdjęciu można zauważyć że mój cień posiada intensywny połysk i pochodzi z serii Coktail Glow, jest to odcień 17 czyli złocisty jasny beż.  

Będę nudna i znowu nadmienię że wolałabym wersję matową, gdyż mój makijaż w 99% opiera się właśnie na matowym finiszu, ewentualnie na satynie. Rzadko sięgam po mocny połysk, skóra dojrzała nie lubi tak efektownego błysku.

Cień ma gładką formułę, która świetnie się nakłada i rozciera. Co do jego właściwości nie mam żadnych zastrzeżeń, jakościowo wymiata.



Pokręciłam sporo nosem na wykończenia wszystkich trzech produktów Lorigine, jednak nie zniechęcajcie się. Oferta marki jest wielka i każdy znajdzie produkt wedle własnych indywidualnych potrzeb. 

Lorigine to nie tylko sypkie minerały ale też akcesoria do makijażu (pędzle ) bazy czy fixer do utrwalania makijażu, tusze do rzęs, podkłady płynne i kremy BB, korektory w płynie i w kremie, eyelinery, błyszczyki i pomadki. Całe mnóstwo ciekawych produktów :) Warto się im przyjrzeć z bliska.

Znacie Lorigine?

Pozdrawiam, Aga

poniedziałek, 16 października 2017

Black Style

Przy poprzedniej stylizacji wspomniałam że nie przepadam za czernią. Jednak jesienią i zimą cicho do mnie szepcze, uwodzi, zachęca i tak jakoś ręka bezwiednie sięga po wieszak z czymś czarnym. Tak jak dzisiaj :)


Sesja domowa, będzie ich więcej gdyż na zewnątrz robi się zimniej a ja z wiekiem staję się wygodnicka i nie chcę marznąć niepotrzebnie ;) Mam nadzieję że to otoczenie przypadnie Wam do gustu :) Głównie będą to domowe luźne stylizacje lub typowo wyjściowe, eleganckie.

Czarna sukienka z moimi ulubionymi rękawkami pół-bufkami, do tego czarne sandałki na obcasie z doczepionymi kokieteryjnymi pomponami.


Sukienka Regard Fashion
Sandałki no name
Pompony Coquet
Biżuteria ACHA Studio
Stolik IKEA
Wazon i lustro JYSK
Poduszki Pepco

pics by me

Pozdrawiam, Aga

niedziela, 15 października 2017

InstaWeek czyli mój tydzień na Instagramie

Tak pracowitego tygodnia i leniwego weekendu daawno nie miałam. Od poniedziałku do piątku w ciągłym biegu, sobota i niedziela poświęcone za to samym przyjemnościom. Tak powinno być częściej, zgodzicie się ze mną?


Działo się i dzieje. Ta jesień jest ... dziwna. Smakuje dżemem z pigwy mojego taty i ciepłym piwem z miodem. Pachnie mokrymi Kudłami i lawendowym woskiem. Dużo różnych przemyśleń, rozmów, wydarzeń. Jak widać, jesień bardzo nostalgiczna, nastrojowa i nieco rzewna :) 
Ale wróćmy do podsumowania minionego tygodnia.


1. Poniedziałek od rana dał mi w kość. Totalnie niewsypana musiałam mimo wszystko jakoś funkcjonować.
Na zdjęciu woda różana Make Me Bio i bransoletki ACHA Studio.

2. We wtorek jak zwykle gdzieś biegłam, jak to ja :) Jak się przemieszczacie po mieście? Komunikacją miejską, samochodem, rowerem a może tak jak ja staracie się wszędzie chodzić?

3. Lillołek szczęśliwa że to tydzień bez wizyty u weterynarza, wypoczywa na moim (!) fotelu i wącha kwiatki. które nie pachną :)


1. W środę kudłate małpy obudziły mnie o piątej. Ciemno, niemalże jeszcze noc a te chcą na spacer. Zatłukę! 
Na zdjęciu lampka IKEA, filiżanka Home&You, taca i wazon JYSK, bransoletka OPS! Nodi ze sklepu Labizu.

2. Tego samego dnia wybrałam się do Galerii Łódzkiej pobuszować wśród biżuterii na stoisku Labizu, o czym wczoraj Wam pisałam. Na zdjęciu nowy nabytek - bransoletka Nomination Glitter z czarnymi kryształami 

3. W czwartek dotarła część pierwsza mojego zamówienia ze sklepu www.beli.pl jak zwykle jesienią zaopatruję się w dużą ilość ciepłych rajstop w ulubionych kolorach. 


1. Piątkowa noc znowu nieprzespana. Oby rozświetlający krem pod oczy Mincer Pharma poradził sobie z moimi cieniami pod oczami bo zaczynam przypominać zombie.

2. Mamy weekend! Kawa zbożowa, kilka pączków serowych i ptysiów z bitą śmietaną oraz duuuże wyrzuty sumienia - miałam nie jeść słodyczy! Pilnuj się Bil! 

3. Niedziela totalnie absolutnie i fantastycznie leniwa. Ktoś reflektuje na kilka chwil w tym kąciku?

Kończę ten wpis z Białą Kluską na kolanach, Ruda leży na krześle obok (i częściowo na moim więc na przycupnęłam sobie na samym brzegu).  Muszę kupić sobie jakieś wygodne krzesło do biurka, marzy mi się pikowany hoker 

Dobrej nocy kochani

Pozdrawiam, Aga